Fortum przekonuje, że spalarnie odpadów pochłaniają dwutlenek węgla (!), są neutralne względem klimatu (!), a do tego nie ma dowodów naukowych potwierdzających ich negatywny wpływ na zdrowie i życie mieszkańców (!). Obalamy te manipulacje.

➡️ Firma Fortum nie poddaje się w walce o wrocławską spalarnię odpadów.
➡️ Na łamach nowej strony internetowej kontynuuje agresywny greenwashing.
➡️ W kolejnym materiale obalamy te manipulacje.

Słyszeliśmy już o „konsultacjach społecznych”, które niby przeprowadzała firma Fortum, a które nie miały miejsca. Były przekonywania o rzekomych korzyściach ze spalarni śmieci. Wraz z najnowszą stroną www.mocodpadow.pl firma wspięła się jednak na wyżyny manipulacji. Demaskujemy je punkt po punkcie.



Drugi odcinek dotyczy emisji dwutlenku węgla – jednego z największych grzechów spalarni odpadów. Firma Fortum przekonuje:

„Wykorzystanie odpadów do produkcji energii (Waste-to-Energy) jest znaczącym pochłaniaczem nie tylko emisji dwutlenku węgla (CO2), ale również metanu (…).”
„Dzięki zaawansowanym technologiom zakłady przetwarzania odpadów na energię będą w coraz większym stopniu przyczyniać się do niskoemisyjnych systemów energetycznych i tworzenia gospodarki o obiegu zamkniętym, ponieważ będą wychwytywać CO2 (…).”


TYMCZASEM SPALARNIA ŚMIECI NIE POCHŁANIA CO2, ALE TLEN DO PROCESÓW SPALANIA. Pochłania także nasze pieniądze w słonych opłatach za spalanie śmieci, a to najdroższa metoda utylizacji odpadów – ale to temat na inną okazję. Dwutlenku węgla spalarnia zdecydowanie nie pochłania.

Emisje CO2 to wstydliwy temat dla każdej spalarni. Jesteśmy bowiem na progu katastrofy klimatycznej. Naukowcy są zgodni, że zmiany klimatu to skutek działalności człowieka. Kilka miesięcy temu ONZ ogłosiło alarm klimatyczny dla ludzkości i wezwało do redukcji emisji gazów cieplarnianych.

Fortum ukrywa informacje o emisjach dwutlenku węgla ze spalarni. W tzw. raporcie środowiskowym opracowanym na zlecenie firmy nie znajdziemy na ten temat żadnej informacji. Formalnie nie ma (jeszcze) takiego obowiązku.

Tymczasem spalanie jednej tony plastiku wiąże się z emisją aż 2,9 ton węgla CO2 do atmosfery (!). Łatwo więc przeliczyć, że przy 250 tys. ton spalanych tworzyw (taka ma być maksymalna wydolność forsowanej spalarni) dałoby to nawet 725.000 ton rzeczywistych emisji CO2 rocznie.

To oczywiście szacunek, bo spalane mają być najróżniejsze odpady, w tym frakcje bio, w wyniku czego stosuje się różne przeliczniki „efektywnych” emisji. Jakby jednak nie stosować kreatywnej księgowości mówimy tu o setkach tysięcy ton rzeczywistych emisji CO2 rocznie.

Dodajmy, że emisje CO2 ze spalarni najprawdopodobniej od 2028 roku zostaną objęte opłatami emisyjnymi, przez co spalanie odpadów stanie się jeszcze droższe.

Skąd więc mowa o „pochłanianiu CO2”? Czyli co „autor miał na myśli?”. Możemy tylko spekulować, że ta manipulacja odnosi się do wytwarzania energii ze spalania odpadów względem wytwarzania energii ze spalania węgla. Ale nawet to byłoby zmanipulowane, bo emisje CO2 ze spalania węgla są faktycznie nieco wyższe w przeliczeniu na tonę paliwa, ale znacznie niższe w przeliczeniu na MWh wytworzonej energii.

Do tego, gdyby stała za tym tak pokrętna logika (czy raczej jej brak), mielibyśmy kolejny poziom manipulacji, ponieważ w chwili obecnej nie może być mowy o wytwarzaniu żadnej energii ze spalania śmieci w forsowanej przez Fortum spalarni, gdyż na tym etapie procedowana jest jedynie spalarnia. BEZ produkcji energii elektrycznej czy ciepła. Wynika to wprost z przedłożonych przez samą firmę dokumentów niezbędnych do wydania tzw. decyzji środowiskowej.

Pomijamy już fakt, że energię powinniśmy wytwarzać głównie z OZE, ewentualnie atomu. Bo takie porównania energii z węgla i odpadów są na poziomie porównywania dżumy i cholery.

Natomiast jeżeli chodzi o odpady to Unia Europejska w swoich dyrektywach jasno wskazuje co powinniśmy z nimi robić: ograniczać ilość, zwiększać ponowne użycie, poprawiać sortowanie na frakcje i zwiększać recykling.