Niestety Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu oddalił naszą skargę na odmowę udzielenia informacji przez Wójta Gminy Wisznia Mała. Jest to dla nas kompletnie niezrozumiałe, czekamy na pisemne uzasadnienie.

Przypomnijmy, że pomimo zablokowania spalarni, miejscowy plan na trójstyku Wiszni Małej, Wrocławia i Długołęki nadal straszy uciążliwym przemysłem. Zapisy planu są bardzo szerokie i dopuszczają w tym miejscu wybudowanie dominującej nad całym krajobrazem i uciążliwej dla środowiska instalacji przemysłowej o wysokości 45 metrów z 80-metrowym kominem.

Plan uchwalany był w skandalicznych okolicznościach. Uchwała w sprawie planu została połączona z uchwałą dotyczącą całkiem innego terenu, konsultacje „odbywały się” pod osłoną pandemii (np. odbyła się tzw. dyskusja publiczna na której nie było nikogo poza dwoma pracownikami urzędu gminy), a część radnych gminy Wisznia Mała oświadczyła, że została w sprawie planu wprowadzona w błąd przez Wójta Gminy Wisznia Mała.

Co więcej, zignorowano też uwagi sąsiedniego samorządu wniesione przez Wójta Gminy Długołęka.

Nadal nie mamy też odpowiedzi na najważniejsze pytanie – z jakiego powodu doszło do fundamentalnego zwiększenia dopuszczalnych parametrów zabudowy do wysokości 45 metrów budowli i 80 metrów instalacji.

Z posiadanych dokumentów wynika bowiem, że właściciel działki, firma W-Park, wnioskowała o całkiem inne (niższe) parametry budynków i instalacji. Tak znaczące zwiększenie może oznaczać, że już na tym etapie szykowano ten teren pod budowę spalarni, której kubatura jest dużo większa niż zwyczajnych hal, a do tego niezbędny jest też wysoki komin.

W ramach dostępu do informacji publicznej próbowaliśmy ustalić czy, w newralgicznym okresie kilku miesięcy przygotowań planu, do Gminy Wisznia Mała wpłynął jakiś wniosek w tej sprawie. W tym celu wystąpiliśmy o dziennik korespondencji. Wójt Gminy Wisznia Mała odmówił nam jednak tej informacji stojąc – uważamy błędnie – na stanowisku, że jest to tzw. informacja przetworzona ponieważ rzekomo wymaga anonimizacji. Rzekomo bo przeczą temu wyroki NSA.

Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Niestety podczas posiedzenia, po długiej naradzie, WSA oddalił naszą skargę. Ustne uzasadnienie było kompletnie niezrozumiałe, czekamy na pisemne. Sąd decyzję uzasadniał bowiem m.in. znacznym nakładem pracy na udostępnienie takich dokumentów – tyle że my nie wnioskowaliśmy o treść dokumentów, a tylko o rejestr wpływu. Zaszło tu więc jakieś gargantuiczne nieporozumienie.

To oczywiście nas nie zniechęci – będziemy walczyć w NSA. Prędzej czy później otrzymamy ten rejestr i sprawdzimy czy były inne wnioski dotyczące tego terenu.

Wielkie podziękowania dla mec. Marcina Gruszko za reprezentację!