Energia za spalania wszystkich odpadów zastąpiłaby jedynie około 3,7% zużycia gazu w Unii Europejskiej – wynika z raportu Zero Waste Europe.

Realnie, energia wytwarzana przez spalanie odpadów zastępuje jedynie około 1,1% zużycia gazu w całej Unii Europejskiej. Raport obala zatem twierdzenia firm spalarnianych, że można zwiększyć spalanie i współspalanie, aby pomóc zmniejszyć zależność UE od gazu.

Należy też pamiętać, że budowa nowych spalarni trwa przynajmniej kilka lat, a zatem nawet taki efekt nie jest odczuwalny w szybkim horyzoncie czasowym, wynika z opracowania.

Cały raport:
https://zerowasteeurope.eu/library/incineration-whats-the-effect-on-gas-consumption/

Przypomnijmy, że w Polsce nie potrzebujemy już więcej instalacji do spalania śmieci. W naszym kraju odpady spalane są nie tylko w dedykowanych spalarniach, ale i cementowniach. A Polska jest drugim co do wielkości wytwórcą cementu w Europie.

W Polsce mamy:

🔥 9 spalarni odpadów (wydajność 1,41 mln ton)
🔥 9 instalacji do spalania odpadów w cementowniach (1,43 mln ton, jak przekonuje przemysł cementowy z możliwością zwiększenia nawet do 3 mln ton, realnie do 1,8 mln)
🔥 5 spalarni w budowie i rozbudowie (690 tys. ton)
🔥 5 spalarni z pozwoleniem na budowę (660 tys. ton)

To w sumie już 28 instalacji o wydajności nawet 4,56 mln ton rocznie (a z DŚU i w trakcie planowania są przynajmniej 32 (!!!) kolejne). Tymczasem przyjmuje się, że nie możemy spalać więcej niż 30% całkowitej masy odpadów w skali kraju, co przy 13 mln ton odpadów rocznie daje 3,9 mln (w 2035 r. będzie to nawet 25% – 3,25 mln). To są maksymalne liczby, rzeczywiste ilości powinny być (i zapewne będą jeszcze niższe).

Nawet samo Ministerstwo Klimatu i Środowiska w projekcie „Strategii dla ciepłownictwa do 2030 r. z perspektywą do 2040 r.” (pkt 6.4) szacuje: „Strumień niezagospodarowanych, palnych odpadów komunalnych, nie nadających się do recyklingu będzie wynosił w roku 2034 ok. 1,5-1,8 mln t rocznie.”

Czyli już teraz mamy zabezpieczone ponad dwukrotnie większe moce spalania niż OFICJALNIE szacuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska w 2034 r. – bo jest to oficjalny dokument ministerstwa.

Energia z odpadów w niczym realnie nam NIE pomoże. Bo nawet gdyby spalić WSZYSTKIE śmieci będzie to kropelka w ogromnym morzu potrzeb energii elektrycznej i ciepła.

‼️ Ciepło ze spalarni to 0,16% rynku w Polsce. Nawet gdyby teoretycznie spalić (czego zakazują unijne dyrektywy) wszystkie palne frakcje, łącznie z tym co idzie do recyklingu, to będzie to maksymalnie 1% ciepła w Polsce.

‼️ Nawet gdyby wszystkie obecnie budowane i planowane spalarnie w Polsce spalały śmieci z całą nominalną mocą (2,76 mln ton śmieci rocznie) to zapewnią raptem ok. 0,7% potrzeb w zakresie energii elektrycznej.

‼️ Dodatkowo, planowane włączenie spalarni odpadów do systemu EU ETS (a więc objęcia ich opłatami za emisje CO2) od 2028 r. spowoduje, że wytwarzana energia elektryczna i ciepło będą znacznie droższe.

Powinniśmy skupić się na:

♻️ redukcji ilości wytwarzanych odpadów (m.in. poprzez system rozszerzonej odpowiedzialności producenta)
♻️ ponownym używaniu (w czym może pomóc m.in. powszechny system kaucyjny na opakowania)
♻️ recyklingu (czemu należy pomagać lepszym sortowaniem na poszczególne frakcje i minimalizowaniem odpadów zmieszanych, a szczególnie przeciwdziałaniem wrzucania do nich frakcji bio, które je zanieczyszcza, bo zwykle są to mokre odpady).

Budować powinniśmy zaś biokompostownie, a nie spalarnie, ponieważ bioodpady kuchenne i zielone stanowią aż 30-40% całej masy wytwarzanych odpadów komunalnych. Dziś często lądują w pojemniku na śmieci zmieszane.

Bioodpadów wytwarzamy taką masę, że jak ocenia prof. Jacek Dach z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, w Polsce mogłoby powstać 12.000 różnego rodzaju biogazowni, w których można osiągnąć 3,5 GW mocy energii elektrycznej pracy ciągłej, albo 7 GW pracy mocy szczytowej. W sumie więcej niż 2 elektrownie atomowe, których budowa jest planowana w Polsce.

Do tego moglibyśmy mieć ponad 8 mld m3 biometanu rocznie. Czyli 2 razy więcej niż nasze krajowe wydobycie i mniej więcej tyle ile wynosił import gazu z Rosji do Polski.

To są kierunki w których powinniśmy podążać, a nie budowa kolejnych spalarni. Spalarnie nie pomogą w osiągnięciu wyśrubowanych celów recyklingu, a jeżeli ich nie spełnimy zapłacimy olbrzymie kary.

Przyszłość tkwi w zagospodarowaniu bioodpadów!